piątek, 3 stycznia 2014

Rozdział3-Krótko z tej nocy u Marcela...

    Chwilę staliśmy w bez ruchu...Nikt się nie odzywał tylko patrzyliśmy się na siebie i uśmiechy(jeśli można tak to nazwać)nie znikały z naszych twarzy
-Rose!-usłyszałam nawołujący mnie głos Marcela
 Ocknęłam się i spojrzałam w jego stronę
-Tak?-zapytałam odnajdując jego sylwetkę w drzwiach do kuchni
-No masz w czym spać?-podszedł do mnie 
-Eeee...Nie no właśnie nie mam!-złapałam się za głowę gdy dotarło do mnie to,że nie mam w czym spać
  Chłopak chwilę stał zamyślony lecz po chwili chwycił mnie za rękę i pociągnął do swojego pokoju
-Co ty robisz Styles?!-oburzyłam się
-No...Szukam ci czegoś do spania,a czego się spodziewałaś?-chłopak miał głowę w szafie

Po chwili wyjął bluzkę z napisanym jego nazwiskiem 
-Mam nadzieję,że ta będzie dobra-uśmiechnął się podając ją mi
-Tak.Ej nie wiedziałam,że nosisz takie bluzki!-obejrzałam ją dokładnie 
-Wielu rzeczy o mnie nie wiesz Rose...-zdziwiłam się ale z grzeczności nie zadawałam dalej pytań na ten temat
  Dochodziła pierwsza więc wstałam i ruszyłam w stronę łazienki.Rozpuściłam włosy,rozebrałam się i wskoczyłam pod prysznic.Przy kąpieli przyglądałam się wszystkim szczegółom.
  Szybko wyszłam,wytarłam się miękkim ręcznikiem,założyłam koszulkę i po chili spostrzegłam się,że nie mam dołu.Więc zmuszona byłam krzyknąć 
-Marcel!!!-chłopak po chwili pojawił się w drzwiach
-Tak Rose?-zapytał podchodząc bliżej ale wyglądał jakoś inaczej...Włosy miał lekko potargane,a na jego ciele spoczywała jedynie koszulka i spodnie.Był w tym momencie na serio podobny do swojego brata bliźniaka(bo zazwyczaj się różnią)
-Tak Rose?-powróżył ponownie widząc,że jestem zamyślona 
-Eee...Nie mam spodni...-szepnęłam speszona jego wzrokiem
-Już ci jakieś szukam!-wyszedł z łazienki tak szubko jak i szybko wrócił 
-Proszę-podał mi czarne krótkie spodenki
-Dzięki..-uśmiechnęłam się,a po chwili już wymieniłam się miejscami z Marcelem
  Usiadłam na łóżku i czekałam aż chłopak wyjdzie.....

niedziela, 29 grudnia 2013

Rozdział2-Cała noc w domu braci Styles!

 O matko na śmierć bym zapomniała!Przecież mam trening cheerleaderek!Muszę napisać do Marcela!

  Kochany jest,że się nie złości.Ale zaraz się spóźnię!Muszę ubrać mój strój i związać te niesforne włosy w kitkę.
                                       ***
-Hej dziewczyny!-weszłam na salę gimnastyczną 
-Hej Rose!-dziewczyny od razu zeskoczyły z ławek i do mnie podeszły
-Zaczynamy od rozgrzewki!1_2_3_4!-dość szybko zaczęłyśmy się rozgrzewać 
  Na początek szpagaty,fikołki i bieg po sali.Zmęczenie nie było wtedy ważne.Każda od lat dążyła do doskonałej sylwetki ale i tej satysfakcji z dopracowanego układu.Właśnie...Za dokładnie tydzień(jest piątek)mamy wielką bitwę cheerleaders.Nasz układ jest idealny ale każda obawia się,że coś może pójść nie tak.
                                                  ***
Końcówka musi być idealna!Ale los chciał tak abym spadła z samego szczytu piramidy i...Skręciła kostkę!Ale nie ma mowy żebym  się poddała!W ten tydzień się wykuruję i pójdę na tą bitwę!Ale jak ja teraz pójdę do Marcela?Dobra pójdę do domu,przebiorę się i pojadę do niego.
                                                       ***
Ok jestem w domu.Zrobię okład z lodu,zabandażuję kostkę,przebiorę się w coś,uczeszę w nowego i wytrzymalszego koka,a potem staję w gotowości pod drzwiami.
                                                                             ***
  Pukam w wielkie drewniane drzwi i po chwili otwiera mi sam...Sam brat Marcela-Harry.O matko jak ja go nie cierpię!Ten laluś doprowadza mnie do szału!Myśli,że jak tylko skinie na jakąś dziewczynę palcem to ona mu się odda!A guzik prawda!Ale dobra wracam do wydarzeń spod drzwi
-Oh...Witam pannę Lottery!-"przywitał" mnie Harry
-Cześć...-szepnęłam spoglądając na niego spod byka
-Co pannę tutaj sprowadza?-kontynuował swoją pogawędkę 
  Ignorując jego pytanie weszłam do domu i zaczęłam nawoływać Marcela 
-Marcel!!!Gdzie ty jesteś?!-zniecierpliwiłam się
-Oh...Marcel wyskoczył do sklepu i wróci za godzinę-jego chytry uśmieszek
  Wściekła na siebie,Marcela i Harry'ego zacisnęłam zęby i syknęłam
-Gdzie jego pokój?!-spojrzałam po raz pierwszy w jego zielone niczym kryształ oczy
  Chwilę się tak patrzyliśmy ale ocknęłam się i zapytałam ponownie
-Gdzie jego pokój?-tym razem moje pytanie było łagodniejsze 
-Em...Na górze,pierwsze w lewo...-uśmiechnął się,a ja ruszyłam do wskazanego miejsca
  Usiadłam na łóżku i starannie przyglądałam się każdej rzeczy w pomieszczeniu.Postanowiłam napisać Sms-a do pana Marcela

Czekałam,czekałam i czekałam aż wreszcie przyszedł
-P-przepraszam Rose...-zająknął się i usiadł obok mnie na łóżku
-Spoko Marcel.Rozluźnij się chłopczyku!-szturchnęłam go żartobliwie
-Spróbuję...Bo wiesz nie co dzień tak ładna dziewczyna jak ty jest w moim pokoju...-zarumieniłam się na komplement wypuszczony z jego ust
-Dziękuję Marcel...-uśmiechnęłam się
  Dobrą atmosferę popsuł Harry,który w paradował do pokoju z aparatem
-Uśmiech gołąbeczki!-pstryknął fotkę i nim się zdążyłam odezwać on zniknął 
  Miałam nadzieję,że ten palant się poprawił ale cóż jest taki sam jak kiedyś!
-Heh...Fajnego masz brata...-szepnęłam
-Tsa...-nie wiem czy sarkazm w jego głosie był spowodowany moim stwierdzeniem czy tym,że Harry wszedł tutaj bez pytania
                                                                               ***
-Dobra Marcel ja lecę!-było grubo po północy 
-O nie!Jest późno jeszcze jakiś gwałciciel Cię porwie i co?!-chłopak chwycił mnie za nadgarstek
-To,że przeczytałeś cały temat o współżyciu za zgodą i z brakiem zgody(gwałt)to nie znaczy,że mi się to może stać!-zaczęłam się śmiać,a policzki chłopaka pokryły się rumieńcami 
-Ale i tak uważam,że powinnaś zostać!-dalej się opierał 
-Znamy się niecały dzień!-znów wybuchłam śmiechem ale tym razem wtórował mi Marcel
-Znamy się cztery lata liceum,a gadamy od dzisiaj-powiedział kiedy przestaliśmy się śmiać
-Racja...Dobra ale nie myśl,że będę z tobą w jednym pokoju spała!-szturchnęłam go i poszłam do kuchni
   A tam siedział nie kto inny niż Pan Harry Styles ze swoimi kumplami-Zayn-w skrócie...Bad Boy jakich mało,jest zajęty,bardzo miły ale po pewnej sytuacji związanej z Harry'm dla mnie nie... Louis-każdego potrafi zarazić dobrą energią,od zawsze miły i nawet cały czas dla mnie,również zajęty.
-Lottery...Ile to czasu?-przywitał się ozięble Zayn
-Eh..Ja też się cieszę,że cię widzę Zayn-przewróciłam teatralnie oczami,a w moim głosie nie dało się nie usłyszeć sarkazmu
-A ja?-Louis wstał z krzesła i mnie przytulił 
  Tak szczerze?Utrzymujemy dość stały kontakt.Często gadamy i nawet się przyjaźnimy.Co innego z Zayn'em
-Witam Tommo!-zaśmiałam się

piątek, 27 grudnia 2013

Rozdział1-Witam w moim świecie!

 Hej jestem Rose mam 19 lat i chodzę do liceum.Jestem popularna ale nie tak jak bym tego chciała.Wiele osób(nie wiem z kąt)ma mój numer,a ja nie mogę spać.Jestem ciekawska i muszę wiedzieć kim są te osoby.Zawsze jest tak samo...

Nigdy nie wiem kim jest osoba z dzisiaj.
                                    ***
 Czas iść do szkoły...Moja stylizacja na dziś jest taka,a teraz śniadanie.Mmm...Płatki z mlekiem i do tego jakiś owocek.Ale cóż jest 7:45 za 10 minut dzwonek na lekcję,a więc trzeba się pośpieszyć!Buty,torba,telefon i kluczyki do mojego BMW i mogę jechać do szkoły!Pierwsza lekcja?Biologia!
                                      ***
Jestem w klasie o dziwo pierwsza...Heh prawie...Pierwszy był brat Harry'ego-Marcel.Nie za przystojny,brzydkie ciuchy,a do tego te okulary!!!No masakra ale Rose wróć na ziemię i znów wchodź w swoją rolę wypranej z uczuć s**i.No cóż takie życie...Ale teraz tego nie odkręcę muszę pozostać (nie)sobą jeszcze rok,a potem kończę szkołę,urywam wszelkie kontakty i wyjeżdżam...Nie wiem gdzie ale daleko gdzie nikt mnie nie będzie znał z tej strony.
                                        ***
Wszystkie ławki zajęte,uczniowie grzecznie czekają na nauczyciela,a ja bazgrolę po zeszycie.Nagle do klasy wchodzi pan Harris-spasiony nauczyciel,złośliwiec i nauczyciel dający nam dość często projekty naukowe
-Lottery ty jesteś w parze z...-tutaj nauczyciel na chwilę się zaciął,a ja nie miałam pojęcia o co chodzi-Będziesz z Marcelem jako,że masz słabe oceny z biologi,a ta ocena jest ważna więc dam ci kogoś kto Ci pomoże-uśmiechnął się chytrze i wskazał ręką na Marcela
  Jako iż mamy zasadę,że siadamy z osobą z naszej pary ja spakowałam książkę,piórnik i ruszyłam w stronę tak zwanej "przeklętej"ławki.Dlaczego przeklętej?Bo tam zawsze siedział sam brat Harry'ego,tego chłopaka mało kto lubi więc tak nazwali tą ławkę.Kiedy sadzałam swoje cztery litery na krześle obok Marcela cała klasa(zdawało by się)wstrzymała oddech i patrzyła na mnie.Ja nie zwracałam na to uwagi i powoli zaczęłam wyciągać potrzebną mi książkę do tego przedmiotu oraz piórnik
-A tematem waszego projektu jest rozmnażanie...-przerwał,a mi zabrakło tchu w piersiach.Jeszcze miałam nadzieję,że rozmnażanie ptaków,gadów czy czegoś ale nie on nam dał...-Rozmnażanie ludzkie.Życzę powodzenia,a teraz reszta-uśmiechnął się chytrze i powrócił do listy
  Na zewnątrz wyglądałam na opanowaną lecz w środku kipiałam złością!Jak ten nauczyciel mógł mi to zrobić?!
                                                                          ***
  Czym prędzej należy wyjść z klasy by nikt nie dał mi swojego jakże "pocieszającego" jak i dołującego komentarza na temat projektu.Nagle ktoś złapał mnie za nadgarstek
-Hej Rose dasz mi swój numer?-zapytał nieśmiało Marcel
-Jasne..-szepnęłam obojętnie i napisałam mu swój numer na ręce-Aha i jeszcze przyjdę do ciebie po lekcjach-rzuciłam odwracając się na pięcie
-Ok adres wyślę SMS-em...-powiedział,a po chwili poczułam wibrację telefonu

-Szybki jesteś!-krzyknęłam
  Fajnie się z nim pisze ale czy on fajny jest? O tym dopiero muszę się dowiedzieć...
                                         ***
Na korytarzu wpadła na mnie Amelia i jak zwykle wyśmiewała Marcela jak i innych "zwyczajnych"uczniów.Ja tylko potakiwałam...Nie lubię kiedy ona ich obraża przecież gdyby nie to,że jej rodzice są bogaci to ona też by była tą "normalną"uczennicą,a nie pustą lalką.Nie mówię,że ja nią nie jestem ale chyba każdy w szkole potwierdzi,że jestem od niej mądrzejsza!
                                        ***
  Jest!Już koniec lekcji mogę wyjść z tej ciemnej,szarej rzeczywistości i powrócić do kolorowego świata marzeń!Trzeba jeszcze iść do Marcela...No cóż jakoś to przeżyję...

Bohaterowie...

Rose Lottery(19.l)-
liderka drużyny Cheerleaders,bogaczka po rodzicach z czego jej ojciec współprowadzi firmę z ojcem braci Styles,ona i jej "przyjaciółka"są w tak zwanej "elicie"szkoły.Każdy ją podziwia i wyrabia często sztuczną opinię.W szkole zachowuje się jak s**a ale ona taka nie jest to tylko pozory by zdobyć popularność.W środku jest inteligentna i miła.Na wierzchu: pusta,chamska i obojętna.




Amelia Wood_Ami(19.l)-
"przyjaciółka"Rose,jest w drużynie Cheerleaders,zabawna ale ocenia tylko po wyglądzie.Dziewczyna ma bogatych rodziców,którzy zrobią wszystko dla swojej córeczki,w odróżnieniu od Rose ona nie udaje głupiej ona jest głupia.Często dostaje pałę za pałą ale jej to nie przeszkadza bo wie,że i tak rodzice nic jej nie zrobią







Marcel Styles(19.)-
"król kujonów",zawsze przygotowany,najlepsze oceny w całej szkole(oprócz w-f'u),brat bliźniak największego ciacha w szkole.Jego rodzice są bogaczami,a jego ojciec prowadzi firmę wraz z ojcem Rose.Chłopak zrezygnował z wygód i zaczął nosić ciuchy w stylu emerytowanego nauczyciela.Jest wyrzutkiem i gdyby nie jego brat z "elity"dawno byłby już martwy.Ma pewien sekret,o którym wie tylko najbliższa rodzina.




Harry Styles_Hazza,Harold(19.l)-
jeden z najpopularniejszych chłopaków w szkole,jego rodzice są bogaci,jego brat to kujon nad,którym się znęcają w szkole.Gdyby nie on to Marcel byłby już dawno martwy.Stara się go chronić mimo,że czasem się kłócą ale tylko on jedyny zna sekret swojego brata.Uważa,że Rose jest pustą laską ale kiedy zaczyna się z nią zapoznawać(szczegóły w rozdziałach)dostrzega to czego żaden inny chłopak jeszcze nie dostrzegł.Chłopak ma różne oceny.Raz jedynki,a raz piątki zależy od jego chęci i czasu.