piątek, 27 grudnia 2013

Rozdział1-Witam w moim świecie!

 Hej jestem Rose mam 19 lat i chodzę do liceum.Jestem popularna ale nie tak jak bym tego chciała.Wiele osób(nie wiem z kąt)ma mój numer,a ja nie mogę spać.Jestem ciekawska i muszę wiedzieć kim są te osoby.Zawsze jest tak samo...

Nigdy nie wiem kim jest osoba z dzisiaj.
                                    ***
 Czas iść do szkoły...Moja stylizacja na dziś jest taka,a teraz śniadanie.Mmm...Płatki z mlekiem i do tego jakiś owocek.Ale cóż jest 7:45 za 10 minut dzwonek na lekcję,a więc trzeba się pośpieszyć!Buty,torba,telefon i kluczyki do mojego BMW i mogę jechać do szkoły!Pierwsza lekcja?Biologia!
                                      ***
Jestem w klasie o dziwo pierwsza...Heh prawie...Pierwszy był brat Harry'ego-Marcel.Nie za przystojny,brzydkie ciuchy,a do tego te okulary!!!No masakra ale Rose wróć na ziemię i znów wchodź w swoją rolę wypranej z uczuć s**i.No cóż takie życie...Ale teraz tego nie odkręcę muszę pozostać (nie)sobą jeszcze rok,a potem kończę szkołę,urywam wszelkie kontakty i wyjeżdżam...Nie wiem gdzie ale daleko gdzie nikt mnie nie będzie znał z tej strony.
                                        ***
Wszystkie ławki zajęte,uczniowie grzecznie czekają na nauczyciela,a ja bazgrolę po zeszycie.Nagle do klasy wchodzi pan Harris-spasiony nauczyciel,złośliwiec i nauczyciel dający nam dość często projekty naukowe
-Lottery ty jesteś w parze z...-tutaj nauczyciel na chwilę się zaciął,a ja nie miałam pojęcia o co chodzi-Będziesz z Marcelem jako,że masz słabe oceny z biologi,a ta ocena jest ważna więc dam ci kogoś kto Ci pomoże-uśmiechnął się chytrze i wskazał ręką na Marcela
  Jako iż mamy zasadę,że siadamy z osobą z naszej pary ja spakowałam książkę,piórnik i ruszyłam w stronę tak zwanej "przeklętej"ławki.Dlaczego przeklętej?Bo tam zawsze siedział sam brat Harry'ego,tego chłopaka mało kto lubi więc tak nazwali tą ławkę.Kiedy sadzałam swoje cztery litery na krześle obok Marcela cała klasa(zdawało by się)wstrzymała oddech i patrzyła na mnie.Ja nie zwracałam na to uwagi i powoli zaczęłam wyciągać potrzebną mi książkę do tego przedmiotu oraz piórnik
-A tematem waszego projektu jest rozmnażanie...-przerwał,a mi zabrakło tchu w piersiach.Jeszcze miałam nadzieję,że rozmnażanie ptaków,gadów czy czegoś ale nie on nam dał...-Rozmnażanie ludzkie.Życzę powodzenia,a teraz reszta-uśmiechnął się chytrze i powrócił do listy
  Na zewnątrz wyglądałam na opanowaną lecz w środku kipiałam złością!Jak ten nauczyciel mógł mi to zrobić?!
                                                                          ***
  Czym prędzej należy wyjść z klasy by nikt nie dał mi swojego jakże "pocieszającego" jak i dołującego komentarza na temat projektu.Nagle ktoś złapał mnie za nadgarstek
-Hej Rose dasz mi swój numer?-zapytał nieśmiało Marcel
-Jasne..-szepnęłam obojętnie i napisałam mu swój numer na ręce-Aha i jeszcze przyjdę do ciebie po lekcjach-rzuciłam odwracając się na pięcie
-Ok adres wyślę SMS-em...-powiedział,a po chwili poczułam wibrację telefonu

-Szybki jesteś!-krzyknęłam
  Fajnie się z nim pisze ale czy on fajny jest? O tym dopiero muszę się dowiedzieć...
                                         ***
Na korytarzu wpadła na mnie Amelia i jak zwykle wyśmiewała Marcela jak i innych "zwyczajnych"uczniów.Ja tylko potakiwałam...Nie lubię kiedy ona ich obraża przecież gdyby nie to,że jej rodzice są bogaci to ona też by była tą "normalną"uczennicą,a nie pustą lalką.Nie mówię,że ja nią nie jestem ale chyba każdy w szkole potwierdzi,że jestem od niej mądrzejsza!
                                        ***
  Jest!Już koniec lekcji mogę wyjść z tej ciemnej,szarej rzeczywistości i powrócić do kolorowego świata marzeń!Trzeba jeszcze iść do Marcela...No cóż jakoś to przeżyję...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz